O mnie

Moje zdjęcie
Jestem bloggerką i Youtuberką z zamiłowania,która kocha być sobą oraz oglądać TV. Moim marzeniem jest studiować oraz..po prostu być wolnym człowiekiem,który przy okazji szanuje wolność innych ludzi i jestem kimś kto żyje swoim życiem. Niegdyś marzyłam o studiach na PWT ale gdy to się spełniło-okazało się,że to nie takie proste. Jestem bowiem megalomanką i przedewszystkim sobą.

sobota, 21 marca 2026

045

 Nie rozumiem takich osób jakie po prostu będąc dorosłe nie mogą się odciąć od swych oprawców bądź są współuzależnione od ludzi jacy są toksyczni. Do ludzi jakich nigdy nie zrozumiem należy dziennikarka Karolina Pajączkowska jaka chyba nie rozumie że =jej ojciec był po prostu chorym lub nieszczęśliwym człowiekiem jaki potrzebował wsparcia w porę bo najlepiej jest nawet gdy człowiek już ten nie żyje nie rozumieć dlaczego takim był za żywota i czy ktoś go nie krzywdził gdy on sam był dzieckiem a potem taki wzorzec zachowań przerzucił na swoją rodzinę ale najlepiej jest wyzywać sprawców od najgorszych czy nie wybaczać im by mogli godnie umrzeć jak było to w przypadku ojca Karoliny Pajączkowskiej:

https://jastrzabpost.pl/karolina-pajaczkowska-poczula-ulge-po-smierci-ojca-moj-przesladowca-juz-nam-nie-zagraza,7265926075930944a

Ja nie rozumiem takich osób jakie zamiast modlić się za swojego oprawcę wolą życzyć mu śmierci czy czuć ulgę gdy ten odszedł. Ja sama byłam sprawcą i gdybym miała dzieci to traktowałabym je tak i w ten sam sposób jak ojciec tej dziennikarki. Mi nie ma co przypisywać pozytywnych cech co do macierzyństwa bo ja nie posiadam empatii a życie mego przybranego syna gdy jeszcze nim był-Rider'a a już nie wspomnę o Woy Taz'ie jaki dziś się mnie wypiera to naprawdę nie chciałam aby się oni żenili czy utrudniałam im życie czy wybory życiowe.

Prawda jest taka,że nikt nie zna tego człowieka ani jego historii jakim był ojciec tej dziennikarki w młodości bo nikt nie wie czy np czegoś mu brakowało bo może dorastał za czasów II wojny światowej czy też może za PRL-u dano mu polaić, może jego własny ojciec a dziadek tej Karoliny kazał mu być "twardym mężczyzną" a nie okazującym uczucia "mięczakiem" stąd taki model wychowawczy zaprezentował Tego nie wiemy i już się nie dowiemy bo on nie żyje a znamy tylko traumatyczne relacje jego córki czy ogółem jakże mu mogła zakazywać nawet aby poznał wnuka-może chorował i zmienił się przed śmiercią a ona po prostu wolała nazywać go "tym złym"...

To jest moim zdaniem całkowity brak wyrozumiałości a już tym bardziej empatii gdzie to Karolina nie rozumiejąc postępowania ojca wolała zamieszać go z błotem niż zrozumieć dlaczego takim był. On sam tylko wie co mogło oznaczać jego zachowanie ale nawet nie ma teraz okazji się wypowiedzieć bo nie żyje ale jego historia żyje jej ustami...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz