Nie rozumiem czemu ale zaniedbano moim zdaniem matkę chrzestną Tomasza Komendy jaka odnalazła się martwa w mieszkaniu. Była to starsza i schorowana kobieta jaka wymagała pomocy osób trzecich a nikt się jej losem nie zainteresował. Współczuję jej bliskim, że taki los ją spotkał ale ona rzekomo nie utrzymywała kontaktów z siostrą czyli matką Tomasza Komendy:
Ta rodzina ogółem wydaje mi się być skłóconą o byle co ale naprawdę w obliczu tragedii jaka i tak dotknęła tę rodzinę to i tak każdy kłóci się o byle co moim zdaniem. Tragedia Tomka powinna ich przybliżyć do siebie ale życie się ludziom różnie toczy. Nie zawsze wśród rodzin panuje zgoda co też i widzę po swojej rodzince ale naprawdę ludzie czasem potrafią się kłócić i nie odzywać latami o byle pretekst. Dlatego może czasem i warto wyciągnąć rękę pierwszemu do zgody chociaż jest to trudne.
I ja chcę do niedawna moje waśnie zażegnać z np moim znajomym Prokopem jaki kiedyś miał ze mną napięte relacje. Chcę tym razem wrócić do niego jak i pogodzić się z nim. Naprawdę warto jest żyć w zgodzie choć nie zawsze jest to możliwe. Ja też nie jestem w pełni sprawną osobą ale staram się mimo zależnością i moich problemów z poruszeniem dogadywać np zamawiając taksówkę zamiast jechać komunikacją publiczną do lekarza a i ja byłąm wsparciem psychologicznym dla niepełnosprawnego syna pana Prokopa jaki miał powyłamywane nogi po wypadku i kiedyś prowadził przed wypadkiem aktywne życie towarzyskie a po wypadku koledzy znikli a koleżanki tym bardziej...
Moim zdaniem gdyby ta chrzestna Tomasza Komendy powiedziała komuś lub miała się do kogo zwrócić o pomoc np może ktoś z sąsiadów zauważyłby w porę czy jej coś nie dolega lub może nawet gdyby miał jej ktoś udzielić pomocy to może żyłaby do dziś...

