Jakoś tak na dniach teraz działy się wiele lat temu bardzo straszne rzeczy a mianowicie daty 27 sierpnia 1996 roku czyli 30 lat temu jakiś durny Wrocławiak co nazywał się "Jerzy Lisiecki" próbował zamordować męża Agnieszki Kotlarskiej a ona obroniła go własnym ciałem i zmarła!!! Wszystko to na oczach małej córeczki Agnieszki i jej męża-Oli!!! Ten chory człowiek-Jerzy Lisiecki powinien siedzieć do końca swoich dni ale on z racji tego,że on był chory z miłości do tej modelki zdecydował się zniszczyć jej życie!!!
Mało z tego-28 sierpnia 1946 przed 80-cioma laty stracono "Inkę" czyli Danutę Siedzikównę niejaki Wrocłąwiak i tam też jest on pochowany Franciszek Sawicki!!! To jest chore dlatego ja nie chcę mieć nic wspólnego z Wrocławiem a Michalinie radzę opuścić...Nadodrze bo ja chciałam zrobić swego czasu z tego Nadodrza swoją "Nibylandię" taką jaką miał Piotruś Pan i do dziś jestem takim "Piotrusiem Panem" a moją Wandą była właśnie...Michalina z Nadodrza!!! Każdy kto zna historię Piotrusia Pana i Wandy wie,że ja jestem osobą z syndromem Piotrusia Pana:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_Piotrusia_Pana
A moją Wandą jak i miłością mojego życia jak i wyidealizowaną do dziś jest właśnie Nadodrzanka Michalina jaka co prawda już nie mieszka na Nadodrzu ale podobnież jak Wanda z Piotrusia Pana-ma dzieci i ułożyłą sobie życie podczas kiedy ja czekam i szukam aż Michalina się opamięta i do mnie przyjedzie na przykład do Opola gdzie teraz będę. Ha ha ha-ale jaja by były. Ale Michalinę kosztuje jazda nawet i na Nadodrze ale nie wykluczone,że jak ja się już w Opolu przyswoję to ją tam zaproszę i wtedy nie będę już myślała o Nadodrzu tylko o tym jak tu żyć by przeżyć swój dzień przepięknie.
Mało tego-Wrocław to samo zło. Gorsze niż Opole czy Warszawa. Nikt nie jest tak złym człowiekiem jak ludzie z Wrocławia a wystarczy spojrzeć na to kto zabił Inkę czy Agnieszkę Kotlarską!!!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz