Nie lubię śpiewających dzieci czy to w telewizji czy to na jakiś przedszkolnych akademiach. Na dorosłość czy gwiazdorzenie to one mają jeszcze czas. Jak wiecie-21 grudnia mijać będzie w tym roku u mnie 16ta już rocznica mojego procesu jaki to wytoczył mi WSZIF. Ten kto mnie czyta ten pamięta jka to po zakończeniu mojego procesu miałam napisać na blogu notki o lalkach reborn jak i o chorobie sirenomelii...
No i napisałam...tak ale po 9ciu latach od tamtego dnia jak zakończył się mój proces. Z tej okazji jak widzę radosne dziewczynki typu Marianna Kłos co ma niby do śpiewania ten głos ale nie wiem czy ona wie o istnieniu takiej choroby jak sirenomelia czyli zrośnięcie kończyn dolnych od urodzenia i wtedy to takie syrenki istnieją naprawdę i są cudem medycznym!!! Jak widzę jakieś syrenki czy widzę naiwność dziewcząt jakie marzą by śpiewać i zostać gwiazdami to zastanawiam się na ile sie tu liczy talent a na ile znajomości czy kim są rodzice danego dziecka jakie idzie na tę Eurowizję.
Przykro mi się zrobiło z powodu tego bo te syrenki jak i jej aranżacja przypomniały mi mój proces z 21 grudnia 2009 a jak czytam artykuły takie jak ten to aż płaczę bo jakże można zachwycać się chorobami genetycznymi w tym zrośnięciem nóg???
Tyle o sirenomeli. Jeszcze zostały lalki reborn jakie miały pełnić funkcje terapeutyczne ale ich moim zdaniem nie pełnią. A ja jak to osoba karana i wyjęta spod prawa jestem jak taka prawdziwa piratka dryfująca po morzu życie bo piraci mają i syrenki jak i klnące czy wygadane papużki a ja na swoim procesie musiałam radzić sobie bez papugi z sirenomelią i walcząc z lalkami reborn i innymi tam demonami przeszłości... Tak mi zostało do dziś.
Uśmiecham się na siłę chociaż jak już się wcale nie uśmiecham i udaję raz głupią a raz mądrą tylko po to aby móc jakoś przetrwać ten okropny dla mnie czas...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz